Strony

wtorek

Jest gatunek dzikich dziewcząt, które zakochują się w trudnych chłopakach.
Wyobrażają sobie, że śpią obok kamienia. Szukają pęknięć by zasiać wątpliwość. By delikatnie wsunąć dłoń w szczelinę ich ramion. By ostrożnie nanieść cienką warstwę piasku i przywiązania. Dotykiem drążą skałę.



niedziela

Patrzysz na mnie i mówisz: zielonooka.
A ja nic nie mówię i głowę opieram o szybę, o dno jeziora. Zanurzam się w zieleń i w miękkość tak wielką, że gdybyś mnie wówczas dotknął, poczułbyś pod palcami sen.


poniedziałek

Tyle kilometrów w głąb, a świata ciągle nie jest mniej. Ciebie ciągle nie mniej do przejścia. I mnie coraz więcej zostaje tu, nad brzegiem zamarzniętego morza.



Znów jestem dziewczyną.

Odkrywam to czasem tak boleśnie, gdy do oka mi wpadnie ziarenko piasku.
Słodkowodny małż, zimnolubny chłopiec


piątek

Zostawanie to nie czynność. To proces osadzania się. I ty, który wytrącasz mnie ze snu, który zostajesz na mnie, cienka warstwa wspomnienia na moich rękach.